Agata Wołk (wołczer)

Cóż to był za czas!
Na forum (i przygotowania) przyjechałam pełna optymizmu, chęci do pracy, z pewnymi nadziejami i nastawieniem. Chciałam, żeby to był przełomowy czas. 3 miesiące nie byłam u spowiedzi, pierwszy raz od czasu nawrócenia ciężko mi było wierzyć w Boga, czułam się zagubiona i rozbita i…

to ja byłam w tym wszystkim najważniejsza. Zaczęły się przygotowania, potem forum i… NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO. Do czasu.

Kiedy widziałam moich przyjaciół, którzy tak jak ja podczas komunii siedzą w ławce dotarło do mnie, że idziemy w złym kierunku. Forum to jest organizacja, warsztaty, koncert, codzienne ogłoszenia i robienie kilku innych rzeczy, ale forum to przede wszystkim spotkanie z Panem Bogiem.

Zaproponowałam challenge – jeden z najtrudniejszych tj. spowiedź. Wszystkie Boskie Dziki się zgodziły Mi brakowało siły i odwagi, ale na szczęście pojawił się ks. Maciek, który ze spokojem powiedział słowa, których długo nie zapomnę, bo na moje: „nie mogę, nie chcę, nie umiem pójść do spowiedzi” odpowiedział tak prosto i naturalnie: TO JA CIĘ ZAPROWADZĘ. I zaprowadził. Wprawdzie kilka dni później, ale skutecznie. To była trudna spowiedź, emocjonalna i bezpośrednio po niej wcale nie czułam się lżej. Ale kiedy ks. Maciej podczas udzielania rozgrzeszenia położył mi na głowie rękę czułam tam taką siłę, że wiedziałam, że ten sakrament ma ogromną moc. To była środa i wtedy pierwszy raz od dłuższego czasu naprawdę się modliłam.

A potem przyszedł czwartek, na lectio divina rozważaliśmy fragment przygotowujący do spowiedzi, więc ja postanowiłam pójść z Panem Bogiem na spacer. Trochę pogadać, trochę się pomodlić i po prostu być. I to było coś niesamowitego. Tak proste, a wcześniej przeze mnie nieodkryte. Po południu Msza Święta i możliwość przyjęcia Pana Jezusa w komunii. CO za petarda! Ja myślałam, że z ławki wyskoczę. ON JEST!!! Jest Prawdą, Miłością, jest niesamowicie cierpliwy i zawsze mogę na Niego liczyć. Kolejne dni forum mijały przy niegasnącej radości, energii i Miłości. Nigdy nie czułam się tak wspaniale. Pan Bóg zawsze był obecny na forum, ale w tym roku miałam wrażenie, że rzucił wszystko i przyjechał do Dobroszyc.

XXIV Salwatoriańskie Forum Młodych dobiegło końca, ale na szczęście są zdjęcia, notatki i ludzie, którzy nie pozwolą mi zapomnieć tego co się wydarzyło. Nie sposób wyrazić tego słowami, ale chciałam podziękować przede wszystkim Tobie, Panie Boże, że czekałeś, że byłeś i że postawiłeś na mojej drodze salwatorianów.

Księże Maćku – za wszystko, ogromne wsparcie, motywację, uśmiech i żarty.

Księże Łukaszu – za spokój, opanowanie, uśmiech, za to ile rzeczy organizacyjnych i technicznych mnie nauczyłeś i za to, że tworzycie nam z ks. Maćkiem przestrzeń do spotykania się z drugim człowiekiem, ze sobą i przede wszystkim z Panem Bogiem. Wszystkie siostry zakonne, księża, klerycy – za to, że byliście tak dużym wsparciem, że spotykaliśmy was z różańcem, brewiarzem, że zawsze mieliście dla nas uśmiech i dobre słowo. Boskie Dziki i wszyscy mieszkańcy burdello – za to, że jesteście. Codziennie <3

Wszystkim za wszystko ogromnie dziękuję i wiecie co? Bóg jest wielki!!! 😀