Jakub Kosobudzki

Na pierwszy rzut oka niektórym ludziom Kościół może kojarzyć się z modlącymi babciami, monotonnymi formułkami na mszy lub z różnego typu aferami.

Tymi osobami często są nasi bliscy lub znajomi. Teraz nadszedł moment, aby przełamać wszystkie te wątpliwości, ponieważ to właśnie w tym samym Kościele zmieniłem i jeszcze bardziej próbuje zmienić moje życie na lepsze… Jednak pierw musi pojawić się iskra, oraz trzeba dać coś od siebie, aby te zmiany byłby możliwe. Na samym początku mojej wędrówki z Bogiem, byłem chłopakiem, który często lubił się buntować wszystkiemu i wszystkim, a jeszcze bardziej podsycało to grono moich „znajomych”. Wtedy jeszcze kościół odbierałem jako coś do czego muszę chodzić, nie czując w tym wszystkim bliskości Boga, lecz pewnego razu nadszedł punkt kulminacyjny (iskra). Wszystko zaczęło się, gdy w parafii do której chodzę, przydzielono ks. Kamila Leszczyńskiego, to właśnie ten człowiek zapoczątkował wielkie zmiany w moim życiu oraz wciągnął mnie do wspólnoty, a później rodziny zwanej RMS. Z początku podchodziłem do tego z dystansem, ale zauważyłem, że z tego wszystkiego płynie pozytywna energia, stwierdziłem wtedy, że w końcu raz się żyje i warto zaryzykować… Wraz ze wspólnotą młodzieżową z mojej parafii do której dołączyłem, zaczęliśmy jeździć na akcje organizowane przez RMS (na których nie znałem jeszcze nikogo) i dopiero wtedy, zauważyłem, że można wierzyć w Boga zupełne inaczej niż to sobie wyobrażałem. Z początku nie wiedziałem, że jest to aż takie proste. Ludzie, śpiew i atmosfera nadawały temu wszystkiemu coś czego nie da opisać się słowami, a jedynie trzeba przeżyć to samemu…

Po jakimś czasie przyszły zapisy na 21 Forum Młodych, lecz chyba tak musiało być, że nie mogłem się na nie wybrać, bardzo tego żałowałem i obiecałem sobie, że na kolejne forum pojadę definitywnie… po roku tak się stało. Za namową ks. Macieja miałem za zadanie kręcić forumowe relacje, które można w każdej chwili obejrzeć. Wtedy również zaczęły się moje pierwsze znajomości, które trwają do dzisiaj… Ala, Szymon, Basia, Agata, Ewa, Maciek, Klaudia, Gosia, Janek to te osoby na które wiem liczyć w każdej sytuacji. Od momentu w którym się poznaliśmy są dla mnie drugą rodziną i to jest w tym wszystkim najpiękniejsze. Mieć przy sobie Boga i takich ludzi, jest czymś z czym idzie się przez życie z podniesioną głową, oraz z myślą, że gdyby nie oni, to nie byłoby zbyt kolorowo w moim życiu. Dziękuję Bogu i im, że są!

Od strony duchowej… zacząłem spoglądać na życie zupełnie inaczej, że wszystko co tętni w okół mnie ma sens i nie jest przypadkiem, to jakich ludzi spotykam, gdzie się znajdują w danym czasie to wszystko dar od Boga! Adoracje stały się dla mnie czymś wyjątkowym, ponieważ to głównie na nich wiele się zmienia, jest to czas tylko dla mnie i Boga, gdzie mogę w chwili ciszy, przemyśleć to co czynię i jakie życie prowadzę. Na koniec chcę wszystkim tym, których poznałem dzięki RMS-owi powiedzieć DOBRZE, ŻE JESTEŚCIE! Ks. Maciejowi i Łukaszowi podziękować za to, że są dobrymi pasterzami tej całej wspaniałej rodziny i również chcę dziękować Bogu za to, że postawił te wszystkie osoby w moim życiu.