Dzień 4

@ czwartek

Otworzyłem oczy wraz z dźwiękiem budzika i byłem bardzo wdzięczny. Wdzięczy za możliwość bycia tu gdzie jestem. Niestety mój entuzjazm zgasiła myśl ze takich dni nie zostało już wiele. Zaczynamy dzień IV. Dobre śniadanie, to dobry start. Po posiłku sama przyjemność, czyli całe popołudnie rozwijania siebie i osób w okół na warsztatach. Niestety wszystko co dobre się kończy, ale koniec tej części zwiastuje nadejście obiadu, na który zdecydowanie każdy chciał pójść. Popołudnie zapowiadało się bardzo ciekawie. Najpierw spotkanie z Pawłem Skórą, obecnie jednym z najlepszych football freestyle’owców na świecie. Jego opowieści były dla mnie bardzo ciekawe i zaimponowało mi jego nietypowe podejście do wyzwań. W życiu każdego z nas jest ich bardzo wiele, a najlepszy nauczycielem w ich pokonywaniu jest sam Bóg, z którym spotkałem się zaraz potem w kościele. Kolejną okazją do poznawania ludzi i nauki od nich, były spotkania w grupach. Po wymianie przemyśleń i doświadczeń, udałem się na ostatni wspólny posiłek tego dnia. Chwila przerwy i znowu znalazłem się w kościele, gdzie zaczęła się wyjątkowa adoracja, połączona z okazją do przeżycia niesamowitej spowiedzi, u naszych księży salwatorianów. Nadejście burzy zmusiło nas do szybkiego powrotu, gdzie nie zostało nic innego, jak umyć się i pójść spać.